Wczoraj nasz pierwszy zespół rozegrał mecz w ramach XI kolejki spotkań w grupie I wrocławskiej A-klasy. Podopieczni trenera Michała Pondla przed własną publicznością podejmowali walczącą o awans do klasy okręgowej - Odrę Lubiąż. Po zaciętym boju i golu straconym w końcówce spotkania przegrywamy - 0:1.
Do meczu z Lubiążem nie przystępowaliśmy w roli faworyta, ale chcieliśmy sprawić niespodziankę. Chcieliśmy też zrehabilitować się za wysoką porażkę z wiosny, kiedy to na koniec sezonu przegraliśmy 1:7.
Kadrowo wyglądaliśmy nieźle, lecz kilka osób nie było dostępnych do gry. W tym gronie w dalszym ciągu pozostają Mateusz Bartczak, Andrij Vasylenko, Mikołaj Opara i Brajan Szendzielorz. Zabrakło także Konrada Nowocienia i Damiana Brzęka. Do kadry powrócili: Aleksander Rożdestwiński, Kamil Kusz i po raz pierwszy znalazł się w niej debiutant - Nazar Romanovskyi.
Pierwszy skład różnił się od tego wystawionego w Środzie Śląskiej. Zmagającego się z urazem, ale obecnego na ławce - Damiana Niedziałkowskiego zastąpił Rafał Padiasek, a w miejsce Dmytro Krasovskiy'ego wskoczył Piotr Miklas. Obok wcześniej wspomnianych Niedziałkowskiego i Krasovskyiego na ławce zasiedli jeszcze J.Pondel, Glinka, Rożdestwiński, Kusz, Jagodziński oraz Romanovskyi.
Początek spotkania to te osławione już mierzenie sił, wzajemne badanie przeciwnika, lecz to Lubiąż zaczął z nieco większym animuszem. Akcje rozprowadzane na boczne sektory, kilka wrzutek, kilka strzałów, ale celowniki przyjezdnych nie były dobrze nastawione. Kilka uderzeń przyjęli na siebie obrońcy, a dwu lub trzykrotnie interweniować musiał Kochanowski, lecz nie musiał się zbytnio wysilać. Podobnie rzecz się miała w drugą stronę. My strzelaliśmy mniej chętnie, ale jak już to robiliśmy to niezbyt precyzyjnie. O dziwo jednak powinniśmy wyjść na prowadzenie ok 20 minuty. Wtedy to na strzał z prawej strony zdecydował się Vasyliuk. Jego mocne uderzenie z trudem przed siebie odbił bramkarz, a do futbolówki dopadł Miklas, który przeniósł futbolówkę nad poprzeczką! To powinien być gol dla Widawy. W końcówce pierwszej połowy po jednej okazji miały jeszcze obie strony. Jeden z rywali po rzucie rożnym, z główki uderzył tuż nad poprzeczką, a Jankowski z dosyć ostrego kąta, mając przed sobą tylko bramkarza - przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. W międzyczasie sędzia pokazał po jednej żółtej kartce - Jankowskiemu za krytykę pracy sędziego i jednemu z rywali za faul na aktywnym w tej pierwszej połowie - Drynovie. Do przerwy 0:0 z minimalnym wskazaniem na Lubiąż, lecz z lepszymi sytuacjami po stronie Widawy.
W przerwie trener Pondel zmian nie dokonywał, bo praca zespołu była na odpowiednim poziomie i nie chciał zachwiać płynności w grze. W drugiej połowie wyglądaliśmy lepiej od przeciwnika, a najbardziej zagrażaliśmy mu po stałych fragmentach gry - głównie rzutach rożnych. Po tych często bramkarz z trudem musiał piąstkować piłkę lub w ostatniej chwili wybijali lub blokowali ją obrońcy Lubiąża. Jego ofensywni gracze trzykrotnie w drugiej połowie wykreowali sobie dogodne sytuacje. Najpierw również po rzucie rożnym przeciwnik przeniósł futbolówkę nad bramką. Potem napastnik przeciwników z 11 metra uderzył obok słupka, a na końcu skrzydłowy ciemnej karnacji prawie przelobował Kochanowskiego, lecz w ostatniej chwili piłkę z pustej bramki wybił Padiasek. Z czasem obaj trenerzy zaczęli dokonywać zmian chcąc przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W Widawie Miklasa zastąpił Krasovskyi, a Lamka - Kusz. Lamek chwilę przed zmianą sfaulował na żółtą kartkę jednego z oponentów. Minuty mijały. Lubiąż już nie atakował z takim zacięciem. My próbowaliśmy, ale też bardzo chaotycznie. Wydawało się, że skończy się na podziale łupów, który wydawał się być tutaj sprawiedliwym rezultatem. Sztab szkoleniowy gospodarzy jednak za dużo mówił o tym, że jest to mecz do jednego błędu i niestety popełniliśmy go my. Basty zbyt łatwo dał się ograć na boku, a asekurować chciał do Drynov, który zagrał wślizgiem w polu karnym. Nam się wydaje, że trafił w piłkę jako pierwszy, lecz przy zwarciu z atakującym "spowodował jego upadek". Sędzia się chwile zastanowił i wskazał na wapno. Czy był karny czy też nie - możliwe, że będziemy mogli to zobaczyć na nagraniu. Niestety nasz młody zawodnik dał pretekst, sprytny przeciwnik to wykorzystał i było wskazanie na "wapno". Rzut karny wykonany lekko, ale precyzyjnie i w 87 minucie Lubiąż odetchnął z ulgą wychodząc na prowadzenie. W końcówce bronił się już całą drużyną (co zrozumiałe). My jeszcze dokonaliśmy dwóch zmian - za Słowińskiego - Jagodziński, a za Drynova - Glinka. Niestety nic one nie zmieniły. Nic się nie zmieniło i faworyt po wygranej 1:0 wywiózł z Tomtex Park cenne trzy oczka.
My przegrywamy, możemy tego bardzo żałować, ale nie musimy nisko spuszczać głów. Nie zasługiwaliśmy na porażkę, daliśmy z siebie wiele, stawiając warunki jednemu z ligowych potentatów i przy odrobinie szczęścia byśmy tego meczu nie przegrali. Popełniliśmy jednak ten jeden błąd, mieliśmy w sobie zbyt mało doświadczenia i tego boiskowego "cwaniactwa" i to zaważyło o wszystkim.
Nie rezygnujemy jednak z gry o kolejne ligowe punkty. Teraz treningi we wtorek i czwartek o 19, a w niedziele wolne, bo jest Wszystkich Świętych. Później znowu treningi i 7 listopada mecz w Ciechowie z LKS-em. Ten w sobotę o 14.
A-klasa:
Tomtex Widawa Wrocław - Odra Lubiąż 0:1 (0:0)
Rozkład bramek:
0:1 - gol dla Lubiąża (87 minuta - rzut karny)
Skład: Sławomir Kochanowski (BR); Valery Vasyliuk, Mateusz Paszkowski, Tomasz Słowiński (88' Miłosz Jagodziński), Kacper Basty, Tomasz Lamek (62' Kamil Kusz); Dominik Zawada, Rafał Padiasek, Zakhar Drynov (88' Sebastian Glinka); Piotr Miklas (58' Dmytro Krasovskyi)
Niewykorzystane zmiany: Jakub Pondel (BR), Aleksander Rożdestwiński, Damian Niedziałkowski, Nazar Romanovskyi
Żółte kartki: Jankowski, Lamek, Zawada
