21 października 2026

a-klasa: pokaz charakteru i ważne 3 punkty

Opis niedzielnego spotkania (18.10.26) X kolejki w grupie I wrocławskiej A-klasy pomiędzy Tomtexem Widawa Wrocław a Polonią II Środa Śląska.

W poprzedni weekend, a dokładnie w niedziele 18 października nasz pierwszy zespół udał się do Środy Śląskiej na spotkanie z rezerwami 4-ligowej Polonii. Faworytem tego starcia byli gospodarze, ale nasz zespół pokazał charakter i wywiózł z trudnego terenu cenne trzy oczka. Jak to zrobił? Jak ten mecz wyglądał? O tym przeczytacie poniżej.

Po ubiegłotygodniowej wygranej z Mechanikiem Brzezina byliśmy w dobrych nastrojach. Humory były, pogoda ładna, jak to mówią: "Złota Polska Jesień", a i kadra nie była zła. Ba pierwszy raz w tym sezonie udało się trenerowi Pondlowi "powtórzyć" wyjściowy skład. Roszad było trochę na ławce. Nieobecni byli m.in Kamil Kusz, Andrij Vasylenko, Aleksander Rożdestwiński, Damian Brzęk i Mikołaj Opara. Ten ostatni niestety wypada na dłuższy czas, bowiem pod kontuzją kolana, kryje się naderwanie więzadeł bocznych, a więc kilkomiesięczna przerwa (Miki wracaj do zdrowia jak najszybciej). Do kadry wrócili natomiast Piotr Miklas i Rafał Padiasek.

W naszym obozie wszystko wydawało się w miarę git, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że faworytem nie jesteśmy i że niezwykle trudno będzie nam zapunktować na niezwykle wymagającym terenie, którym jest Stadion w Środzie Śląskiej. Zapytacie dlaczego? Powodów jest wiele. Po pierwsze Polonia to młody, mocny zespół, którego wielu zawodników trenuje i łapie minuty w meczach 4-ligi. Po drugie miała przed tym meczem 4 punkty więcej od nas i jest jednym z faworytów do awansu. Po trzecie na swoim terenie bardzo dobrze punktuje, przegrywając do tej pory raz - z Muchoborem Wrocław, ale to przez walkowera (na boisku było bodajże 8:0 dla miejscowych). No i po ostatnie - historycznie - nigdy wcześniej nie udało nam się pokonać tego przeciwnika, chociaż tutaj też możemy powiedzieć, że ten przeciwnik też ani razu nie pokonał nas (3 mecze i 3 remisy). Celem Widawy były jednak trzy punkty!

Początek meczu był takim typowym badaniem sił, lecz od razu było widać, że stroną, która chce atakować w sposób bezpośredni chcą być gospodarze. My znając wysoką jakość rywala wiedzieliśmy, że granie z nim na całym boisku to woda na młyn gospodarzy. Zamierzaliśmy być cierpliwi, ale nie było mowy o cofaniu się do własnej szesnastki, chociaż na przestrzeni całego spotkania kilkukrotnie miejscowi nas do tego zmuszali. Nie mniej szukaliśmy swoich szans w szybkim ataku i parę tych sytuacji sobie wykreowaliśmy. Paru okazjom ze strony oponentów też ofiarnie zapobiegliśmy - czy to poprzez bardzo dobre interwencje w bloku czy dwie udane parady Kochanowskiego. Nasze próby w ofensywie były nieco mniej udane, ale to też dlatego, że rywal dobrze odbudowywał ustawienie i naprawdę nie było łatwo znaleźć drogi do jego bramki. Ta sztuka udała się dopiero w 20 minucie, po rzucie karnym. Karnym ewidentnym, bo Jankowski został powalony w polu karnym przez jednego z przeciwników. "Jedenastkę" nasz kapitan pewnie zamienił na gola i zrobiło się 1:0. Chwilę po tej bramce mogliśmy, a nawet powinniśmy strzelić na 2:0. Bardzo dobrą okazję miał Zawada, który otrzymał podanie od Krasovskyiego i stanął oko w oko z bramkarzem. Jego uderzenie jednak o centymetry minęło dalszy słupek bramki Polonii. Niewykorzystana sytuacja natychmiast się zemściła, ale musimy nieco obudować tę sytuację. Chwilę przed utratą gola urazu kolana doznał Krasovskyi i mieliśmy przed oczami najgorsze, tak jak w przypadku Mikołaja tydzień temu. Pomoc medyczna, natychmiastowa zmiana, lecz przy ataku rywali nie udało się jej dokonać i musieliśmy radzić sobie w osłabieniu. Grę w przewadze miejscowi wykorzystali, a wykorzystali to po sprytnie rozegranym rzucie rożnym. Nasi obrońcy nie "ogarnęli" krótkiego rozegrania, spóźniony doskok i jeden z rywali strzałem z 6 metra pod poprzeczkę nie dał szans Kochanowskiemu! 1:1. Po tym golu uzupełniliśmy skład, a na murawie za Krasovskyiego pojawił się Miklas. Ostatnie 15 minut pierwszej połowy to napór Polonii i mocno defensywna gra naszej drużyny. Przy dużej ofiarności, przy dużej nieprecyzyjności rywali i przy dużej dozie szczęścia udało się dotrzymać remis do przerwy. Żeby jednak nie było, że nie mieliśmy swoich okazji - był wolej Niedziałkowskiego nad bramką i strzał Jankowskiego obok niej.

Po zmianie stron obraz gry znacząco zmianie nie uległ. Gospodarze nacierali, my dobrze się broniliśmy i staraliśmy się kontrować. Z czasem potęgowało się wśród naszych graczy zmęczenie i pokłosiem tego, a także mocno niezrozumiałej decyzji sędziego, była stracona bramka na 1:2. Jankowski chciał wyjść z kontrą, ale został sfaulowany przed polem karnym. Gwizdek sędziego milczał i rywale przeprowadzili szybki atak. Ładna kombinacja podań. Zagranie z prawej strony na ósmy metr do niepilnowanego przeciwnika (nie odbudowaliśmy ustawienia), który strzałem obok Kochanowskiego dał prowadzenie gospodarzom. No i wydawałoby się kaplica, koniec, worek z bramkami się otworzył. Nic z tego! Widawę ta sytuacja zmotywowała i nadal wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wywalczyć tutaj punkt, a może i trzy. No i poszliśmy atakować. Najpierw kilka prób niecelnych, kilka nieudanych zagrań, a w 60 minucie gol dający wyrównanie. Jankowski na prawą stronę zagrał do Vasyliuka, który chciał strzelać, ale z jego podanie zamieniło się w podanie na szósty metr do Miklasa, który sprytnym uderzeniem w krótki róg zaskoczył bramkarza miejscowych. 2:2. Miklas zaskoczył bramkarza, a tym faktem zaskoczony był cały zespół ze Środy Śląskiej, bo przecież miał swoje okazje, ale niestety był bardzo niedokładny w swych działaniach. Gra nam się zatem zrobiła ciekawa i wynik mógł pójść w dwie strony. Nas przed takim losem uratowały dwie świetne interwencje Kochanowskiego i dwie jeszcze lepsze - Jagodzińskiego. Rywale nie byli w stanie zapobiec zagrożeniu z naszej strony. Jankowski w szybkim ataku prostopadle zagrał do Drynova, który stanął oko w oko z bramkarzem i zrobił to czego nie dał rady zrobić w pierwszej połowie Zawada. Strzelił w długi róg i zrobiło się 3:2. dla Widawy! Końcówka spotkania to już niestety obrona wyniku z naszej strony, cierpliwa i mądra gra. Były jeszcze po drodze 2 żółte kartki dla Paszkowskiego i Drynova za kartki, a te zmiany, które się pojawiły to Jagodziński w miejsce Lamka, Padiasek w miejsce Niedziałkowskiego (kontuzja) i Glinka za Miklasa. Ostatecznie udało nam się utrzymać prowadzenie i dokonujemy rzeczy historycznej!

Po raz pierwszy w historii pokonujemy Polonię II Środa Śląska (w regulaminowym czasie gry). Polonia przegrywa pierwszy mecz domowy (w sposób boiskowy). Nam udaje się odwrócić losy meczu i do czwartej Polonii zbliżamy się na jedno oczko. Brawa dla zawodników, bo zostawili na boisku sporo zdrowia! Nie jest to jednak koniec grania - jeszcze 5 kolejek w tym roku i 15 punktów do zdobycia! W przyszłą niedzielę na Tomtex Park kolejny arcytrudny pojedynek, z bardzo mocnym rywalem - Odrą Lubiąż. Ten o 11:00.

A-klasa:

Polonia II Środa Śląska - Tomtex Widawa Wrocław 2:3 (1:1)

Bramki: Jankowski, Miklas, Drynov

Rozkład bramek:

0:1 - Jankowski - rzut karny (20 minuta)
1:1 - gol dla Polonii (27 minuta)
2:1 - gol dla Polonii (53 minuta)
2:2 - Miklas as. Vasyliuk (60 minuta)
2:3 - Drynov as. Jankowski (79 minuta)

Skład: Sławomir Kochanowski (BR); Valerii Vasyliuk, Mateusz Paszkowski, Tomasz Słowiński, Kacper Basty, Tomasz Lamek (70' Miłosz Jagodziński); Damian Niedziałkowski (70' Rafał Padiasek), Dominik Zawada, Zakhar Drynov; Jakub Jankowski (K), Dmytro Krasovskyi (29' Piotr Miklas, 80' Sebastian Glinka)

Żółte kartki: Paszkowski, Drynov (za faule)

Niewykorzystane zmiany: Jakub Pondel (BR), Konrad Nowocień

← Wszystkie aktualności
a-klasa: pokaz charakteru i ważne 3 punkty | KS Widawa Wrocław