13 października 2026

A-klasa: Przełamanie w dobrym stylu

Opis ligowego starcia pomiędzy Widawą a Brzeziną, które miało miejsce 11 października 2026 roku.

Ostatni weekend, a dokładnie niedziela - 11 października przyniósł mecz w ramach IX kolejki spotkań w grupie I wrocławskiej A-klasy. "Widawianie" przed własną publicznością mierzyli się z mającym cztery punkty mniej - Mechanikiem Brzezina. Obie ekipy walczyły o przełamanie po dwóch dotkliwych porażkach, lecz takowe przyszło tylko dla drużyny gospodarzy.

Po dwóch dotkliwych porażkach, po meczach które mimo różniącego się wyniku były zgoła inne, fakty były dla nas druzgocące. 0 punktów, zaledwie jedna bramka strzelona i aż dziewięć straconych. Tydzień temu w Lenartowicach na dodatek brakowało wielu ludzi do grania i to też można poczytać jako skazę na honorze. Teraz więc miało być po prostu lepiej!

Rywalem Mechanik Brzezina, czyli przeciwnik z którym w poprzednim sezonie zdobyliśmy cztery punkty, lecz nie przyszły one w sposób łatwy. Na dodatek przyjezdni też walczyli o przełamanie po dwóch porażkach z rzędu, a w razie ewentualnej wygranej zbliżyliby się do nas na jedno oczko. Dodatkowo graliśmy na Kominiarskiej gdzie ostatnimi czasy bardzo słabo punktujemy - zaledwie jedno zwycięstwo w 5 ostatnich potyczkach. Te czynniki sprawiały, że nie czekał nas łatwy mecz.

Nastawienie było jednak bojowe, a i kadra lepsza niż ostatnio. Powrócili do niej - Tomasz Lamek, Damian Niedziałkowski, Dmytro Krasovskyi, Valerii Vasyliuk, Damian Brzęk, Aleksander Rożdestwiński i Mikołaj Opara. Zabrakło Kamila Kusza, Rafała Padiaska, Piotra Miklasa i kontuzjowanych - Andrija Vasylenko, Jakuba Pondla, Konrada Nowocienia i Mateusza Bartczaka - co budujące - cała czwórka zjawiła się na Tomtex Park w roli kibiców by wspierać swoją drużynę.

Początek meczu należał do nas - było widać tę dawno zapomnianą energię i były okazje na szybkie otworzenie wyniku. Kilka uderzeń spoza pola karnego, kilka z pola karnego i nawet dwie bardzo dobre okazje między 5 a 15 minutą. Pierwszą zmarnował Zawada, drugą Jankowski. Swoje okazje miał również Krasovskyi, lecz z podejmowaniem decyzji u niego nie było najlepiej. Wydawało się, że gol dla Widawy wisi w powietrzu, ale Widawa jak to Widawa zaczęła "rozgrzewać" golkipera gości, a sama poprzez proste błędy dawała pole do popisu przeciwnikom, którzy w 20 minucie mogli, a nawet powinni wyjść na prowadzenie. Źle założona pułapka ofsajdowa, "mijanka" i jeden z przeciwników stanął oko w oko z Kochanowskim. Na szczęście nasz golkiper popisał się zacną paradą i nadal było 0:0. Ostrzeżenie zmorzyło mobilizację wśród "Widawian" i Ci w końcu po upływie pół godziny gry znaleźli drogę do bramki Mechanika. Dosyć składna akcja na lewej stronie, Jankowski w "tłoku" zagrywa w pole karne do Drynova, który mija obrońcę i strzałem z 12 metra przy dalszym słupku otwiera wynik tego spotkania! 1:0. Uff - można było odetchnąć z ulgą! Po strzelonym golu szliśmy po kolejne. Najpierw uderzenie Jankowskiego po "zgraniu" Krasovskyiego o centymetry minęło dalszy słupek bramki przeciwników, a potem znów Zawada nie popisał się przy finalizacji. Na szczęście popisał się nasz kapitan w 40 minucie, który wykorzystał podanie od wcześniej wspomnianego Zawady i strzałem w długi róg podwyższył na 2:0. W odpowiedzi Brzezina mogła strzelić jednego albo nawet dwa gole. Najpierw uderzenie z woleja z 11 metra świetnie obronił Kochanowski, a po chwili przeciwnicy przenieśli piłkę tuż nad poprzeczką. Niewykorzystane sytuacje się zemściły, a tutaj z wyraźną pomocą przyszedł obrońca Brzeziny. Rozegranie od bramki, strata "na ostatnim", Zawada przypressował, przejął piłkę i mocnym uderzeniem zza pola karnego, przy krótszym słupku sprawił, że na przerwę schodziliśmy z trzybramkowym prowadzeniem! Prowadzeniem zasłużonym, aczkolwiek goście też zmarnowali kilka naprawdę niezłych okazji. Szczęście było jednak dzisiaj przy Kochanowskim - nie to co tydzień temu w Lenartowicach.

Mimo trzybramkowego prowadzenia trener Michał Pondel nie zamierzał szybko dokonywać zmian, bo przecież jak 0:1 to żadna przewaga, a 0:2 to niebezpieczny wynik to 0:3 też nie jest do końca pewny. Dążyliśmy zatem do strzelenia kolejnych bramek, ale długimi fragmentami nie byliśmy tak konkretni jak w pierwszej połówce. W pewnym momencie gra totalnie się wyrównała, nie mówiąc, że coraz bardziej zaczęło się gotować w naszej linii obrony. Na szczęście Brzezina źle te swoje akcje rozwiązywała i do pozwoliło nam wrócić do gry. W 57 minucie Lamek zagrał piłkę na wolne pole do Jankowskiego, ten przebojem wpadł z piłką w pole karne i został powalony w nim przez jednego z obrońców. Decyzja sędziego nie mogła być inna - rzut karny. Do "Jedenastki" podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem skompletował dublet. 4:0. W kolejnej akcji do protokołu zapisał się Vasyliuk otrzymując żółtą kartkę. Wracając jednak do naszego prowadzenia to już wtedy mecz został rozstrzygnięty. Rywal od czasu do czasu starał się kontrować, ale Kochanowski nie miał zbyt dużo pracy. Groźnie robiło się po stałych fragmentach gry i po jednym rzucie rożnym rywale powinni trafić do siatki, ale z kilku metrów jeden z ich zawodników przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Z czasem trener Pondel zaczął dokonywać zmian w 70 minucie na murawie za zagrożonego drugą żółtą kartką Vasyliuka wszedł Opara i niestety tego wejścia nie będzie miło wspominał. Po pięciu minutach po tym jak bezpardonowo przy linii końcowej odepchnął go jeden z rywali Mikołaj źle upadł na kolano i sobie je skręcił. Miejmy nadzieje, że ta kontuzja nie będzie bardzo poważna. MIKI WRACAJ DO ZDROWIA SZYBKO! Kontuzja Mikiego wymusiła zmianę, a w okolicach 75 minuty na murawie pojawili się - Glinka (za Krasovskyiego) i Jagodziński (za Oparę). Krasovskyi chwilę przed zmianą miał okazję na to, żeby wpisać się na listę strzelców, ale jego strzał z powietrza świetnie obronił bramkarz. Ten popisał się dobrymi paradami przy próbach Jankowskiego z bliska, gdzie wraz z obrońcami zażegnali utracie piątego gola. Wtedy dali radę się uratować, w 77 minucie już nie. Jagodziński zagrał w tempo do Jankowskiego, ten przebojem z prawego skrzydła wbiegł w pole karne i zagrał na piąty metr do zamykającego akcję Lamka, który pewnie trafił do "pustaka". 5:0. W końcówce meczu miejsce miały jeszcze cztery sytuacje warte odnotowania. Najpierw dwie zmiany - Rożdestwiński za Lamka, a Brzęk za Niedziałkowskiego. Potem żółta kartka dla Słowińskiego za spięcie się z jednym z rywali. No ostatnia czwarta rzecz to gol na 6:0. Brzęk zagrał w tempo do Jankowskiego, ten urwał się spod krycia ostatniego obrońcy i w sytuacji jeden na jeden trafił precyzyjnie przy dalszym słupku. Bramkarz bez szans, a Jankowski kończy spotkanie z hattrickiem i dubletem w asystach. Kilkadziesiąt sekund później sędzia Dawid Panicz kończy to spotkanie i z trzech oczek może cieszyć się Widawa!

Widawa się cieszy! Trener może odetchnąć z ulgą! Wygramy 6:0 i jest to wygrana zasłużona. Rywal miał swoje okazje, ale ich nie wykorzystał i dzięki temu udało nam się zachować drugie w tym sezonie czyste konto. Przerywamy zalążek złej serii i oddalamy się od strefy spadkowej na 11 punktów. Rywalom dziękujemy za mecz, dziękujemy również naszym kibicom, którzy wspierali nas przez pełne 90 minut. Sami zaś nadal pracujemy! We wtorek i czwartek na treningach o 18:30 by w przyszłą niedzielę powalczyć o punkty w Środzie Śląskiej.

A-klasa:

Tomtex Widawa Wrocław - Mechanik Brzezina 6:0 (3:0)

Bramki: 3x Jankowski, Drynov, Zawada, Lamek

Rozkład bramek:

1:0 - Drynov as. Jankowski (33 minuta)
2:0 - Jankowski as. Zawada (41 minuta)
3:0 - Zawada bez asysty (45 minuta)
4:0 - Jankowski - rzut karny (58 minuta)
5:0 - Lamek as. Jankowski (77 minuta)
6:0 - Jankowski as. Brzęk (87 minuta)

Skład: Sławomir Kochanowski (BR); Valerii Vasyliuk (70' Mikołaj Opara, 75' Miłosz Jagodziński), Mateusz Paszkowski, Tomasz Słowiński, Kacper Basty, Tomasz Lamek (80' Aleksander Rożdestwiński); Damian Niedziałkowski (81' Damian Brzęk), Dominik Zawada, Zakhar Drynov; Dmytro Krasovskyi (75' Sebastian Glinka), Jakub Jankowski (K)

Żółte kartki: Vasyliuk (57'), Słowiński (83')

← Wszystkie aktualności